Obserwatorzy

niedziela, 18 lutego 2018

KTO ZAMIESZKAŁ W BUKOWYM LESIE.

W sierpniu 2017 roku nie wrócił do domu nasz kocurek Filonek,był kotkiem wychodzącym.Długo czekałam ale przepadł jak kamień w wodzie.Potem już nieszczęścia potoczyły się lawinowo. Zginęła gąska, kaczuszka bieguska, para indyków i pięć kurek silek. Tak mnie to przytłoczyło, że straciłam ochotę do pisania. Co to za dom bez kota. Postanowiłam coś poszukać ale łatwo  nie było.Przeszkodą w adopcji były psy lub dom wychodzący,często spóźniłam się i kotka już nie było.Pod koniec listopada na OLX znalazłam ogłoszenie oddam kotka.Zadzwoniłam. Kotek był u starszej pani,która zachorowała i nie mogła się dalej kotkiem opiekować. Sąsiad zaopiekował się ale kotka nie mogli zatrzymać bo dzieci są uczulone na sierść. Tak oto trafił do mnie. Młodzi ludzie pojechali z kotem do fryzjera lecz nie udało się ostrzyc do końca.Wiem tylko tyle że ma 1.5 roku jest wykastrowany i odrobaczony.             To jest Zenuś







a to Czaruś.



Czaruś siedział pod samochodem na parkingu przy Biedronce i strasznie płakał. Moja wnusia Hania kotka od razu wzięła do samochodu i tak zamieszkał u nas.



Czaruś to sama słodycz.



Czaruś mieszka z Wnukami a Zenuś ze mną.



Pierwszy miesiąc z Zenulkim ciężko było.Każdy ruch ręki w stronę kota kończył się fatalnie dla mnie, Zenuś gryzł albo bił łapką. Teraz jest znacznie lepiej, pozwala się pogłaskać,wytrzeć oczka a nawet mogę mu wyczesać piórka. Czasami przyjdzie na kolana.







Zlew to ulubione miejsce Zenusia.



Zapoznanie z króliczkiem. Teraz Zenuś terroryzuje króliczka i psy też.




Największy kłopot to kołtuny na brzuszku, nie pozwala by coś z tym zrobić.Może ktoś z Was coś mi poradzi. Kotki nie widziały się jeszcze bo nie chcę Zenusia stresować.
Dziękuję bardzo za odwiedziny.

niedziela, 17 grudnia 2017

Ż Y C Z E N I A


Niech ten szczególny czas
Świąt Bożego Narodzenia
będzie dla Was okazją
do spędzenia miłych chwil w gronie najbliższych,
w atmosferze pełnej miłości i wzajemnej życzliwości,
a Nowy Rok, by stał się czasem spełnionych marzeń i nadziei.

                     życzą mieszkańcy domku w bukowym lesie.
 

niedziela, 18 czerwca 2017

KURCZAKI i KWIATY


 Czy jeszcze ktoś o mnie pamięta ?
W bukowym lesie dużo się dzieje tylko ja zawiesiłam się i brak mi weny twórczej.Nie będę pisać dlaczego tak jest , nie mam ochoty na nic , robię to co muszę i na tym koniec.

Mam małe kurczaki i dwie kwoki się nimi opiekują. Przez 21 dni zgodnie siedziały na jajkach a teraz razem prowadzają po podwórku .


Oto dwie mamy silki.Kurczaczków było siedem 6 białych i jeden czarny.Jeden biały kurczak został stratowany przez Perełkę , która wpadła między kwoki.





 Oto sprawczyni. Kwoki ją pogoniły przez pół podwórka ale kurczak nie przeżył .

 Mój ogród w czerwcu zachwyca kolorami.
















Słoneczne psy.




Dziękuję za odwiedziny i przemiłe komentarze , które zawsze sprawiają mi wielką radość.

wtorek, 28 marca 2017

Słoneczko świeci , wiosna jest...



Od niedzieli mamy prawdziwą wiosnę , słoneczko grzeje , ptaki świergolą a w ogrodzie co raz więcej kwiatów rozkwita.
Jeszcze tydzień temu  w ogrodzie mało co było do podziwiania , na dworze zimno było i deszczowo.












Zdjęcia z niedzieli.



















Moja wnusia Hania w słoneczną niedzielę sama wykonała zawieszkę wielkanocną , jestem zachwycona jej pracą.









Mój stary laptop padł więc kupiłam nowy -  hp z systemem Windows  10.  Trochę się motam bo niby wszystko takie samo a jednak ciut inaczej.Gdyby nie pomoc wnuka Franka to nie wiem jak bym to wszystko pojęła.
Bardzo dziękuję za odwiedziny w bukowym lesie. Pozdrawiam wiosennie.

sobota, 17 grudnia 2016

CISZA i ŻYCZENIA

Wakacje dawno już minęły a bukowym lesie cisza na blogu.Codziennie zbieram się do napisania chociaż kilku słów ale mój laptop odmawia współpracy,długo ładuje,zawiesza się albo milczy jak zaczarowany. Brak mi już cierpliwości do laptopa dlatego postanowiłam kupić nowy ale.... Nie zawsze jest tak jak planujemy bo codzienność ma swoje plany i wszystko trzeba zmieniać.
Moja Bela miała operację - ropomacicze.,teraz czuje się już bardzo dobrze bo w porę zauważyłam, że coś jest nie tak.


Mój kochany kocurek KAJTEK 12 lat odszedł za TM , nie udało mi się go uratować i musiałam go uśpić. Kajtek był wspaniałym kotkiem.Dom bez niego stał się bardzo pusty.

Operacja i ratowanie Kajtka sporo mnie kosztowało bo przeszło 1000 zł  i dlatego zakup nowego laptopa muszę odłożyć.
Straciłam też trzy perliki bo znowu odwiedziła kurnik kuna a lisek przyszedł na podwórko i poczęstował się indyczką.
Wszystko to jakoś tak mnie przytłoczyło , że nie mam chęci do niczego i czuję się okropnie. Dwie godziny zajęło mi napisanie tych kilku słów więc kończę bo moja cierpliwość też się już kończy.


Z okazji zbliżających się Świąt życzę Wam i wszystkim bliskim waszemu sercu dużo radości , zdrówka , wymarzonych prezentów pod choinką oraz wspaniałych spotkań przy wspólnym Wigilijnym stole a Nowy nadchodzący Rok 2017 niech przyniesie Wam tylko słoneczne i radosne dni .