Obserwatorzy

sobota, 9 czerwca 2012

Migawki z ogrodu.


Nie ma nic zdrowszego niż warzywa z własnego ogródka. Choć wymagają pracy, to warto!!!
Lubię wiedzieć co jem :)
Ten mały warzywniaczek jest idealny dla lubiących ciepło roślin. Rosną tu: papryki, kabaczki, fasolka.
A po murze pnie się winogron.

Drugi warzywniak, dużo większy,  przy domu.
Wszystko tu pięknie rośnie pod czujnym okiem ogrodniczki ;)





Od kilku lat cieszę się zbiorami własnych szparagów. Zupa krem, sałatka z jajkiem i kukurydzą. Gotowane, polane bułką tartą prażoną na masełku. Mogą być nawet kiszone. Na wszystkie sposoby, PYCHA!
Nawet  po zbiorach wyglądają  bardzo dekoracyjnie.
Przy nich kalarepka.


Buraczki już można przerywać, dzieci lubią zupę-botwinę. Obok późna marchew, pięknie wzeszła :) Lubię porządek w ogrodzie stąd te równe rzędy.


Jest też parę krzaczków truskawek, dla wnuków. Od rana, jak te szpaki opanowują zagonek truskawek.
Ja rzadko mam okazję się załapać. Cóż, kto pierwszy ten lepszy :)



Stary korzeń, wypłukany przez deszcze, suszony przez wiatry. Te zabiegi natury nadały mu wyjątkowy srebrny odcień. Zasadziłam w nim rojniki. Te skalniakowe rośliny do życia potrzebują bardzo niewiele. Wystarcza im nawet ta odrobina ziemi w zagłębieniu korzenia.



Dzisiaj przed południem biegałam  po ogrodzie z aparatem. (Aż przegonił mnie deszcz)
Muszę ukoić nerwy po nieudanych sianokosach. Po dwóch tygodniach ciągłych deszczów nie mam już nadziei na zebranie suchego siana. Na szczęście w ogrodzie jest wiele miejsc, które cieszą oko.
Ta stara studnia dla bezpieczeństwa została obudowana belkami ze stropu stodoły z kamienia, której dach niestety się zawalił.


Pozostały mury...w środku jest miejsce na ognisko. Na grill się obraziłam. Pomyślałam, że z taką przestrzenią i dostępem do drewna nie ma tu dla niego miejsca. Nie ten klimat :)

DZIKIE ZAKĄTKI


 W zaciszu starej jabłoni rośnie mięta. Jak spadają z niej jabłka na jesień mamy Tymbark, jabłko - mięta :)


Kwitnąca szałwia. Już nie raz jej wysuszone liście uratowały mnie przed bólem zęba.


Hyzop i oregano. A poniżej róża cukrowa. Z jej płatków robię konfiturę do pączków z nadzieniem różanym, a z owoców naleweczkę. Co roku, gdy owoce już dojrzeją zjawia się u mnie miły gość, emerytowany p. Leśniczy, koneser win owocowych. Za możliwość zbierania owoców róży  dostaję od Niego butelkę wyśmienitego wina własnej roboty. Ostatni prezent liczył sobie 18 lat!!! To wino na specjalne okazje, dla wyjątkowych gości.


Ponieważ teren wokół posesji jest bardzo duży, są w nim miejsca nad którymi zapanować nie mogę i
NIE CHCĘ!!!
Żyję z godnie z naturą. Tu mogą rosnąć pokrzywy, dzika marchew i inne znienawidzone przez ogrodników "chwasty". Tak naprawdę to wartościowe rośliny. Zamiast sztucznych nawozów polecam gnojówkę z pokrzyw. Młode listki mój zięć używa do sałatek. Franek dodaje, że to na pokrzywie lęgną się jego ulubione motyle "Pawiki".

Nie mam ulubionego miejsca w ogrodzie. Wszystko zależy od chwili, nastroju i nasłonecznienia :)
To miejsce już znacie. Teraz upiększa je kwitnąca, pnąca hortensja.



Beczka pełna kwiatów ale nie tylko. Rosną tu też bazylia, trzy rodzaje. Zielona, drobnolistna i fioletowa.
Wszędzie pełno bratków, bo to ulubione kwiatki Franka.



Choć przez chwilę nacieszę się idealnym trawnikiem. Przy tak wilgotnej pogodzie za kilka dni nie będzie po nim śladu. Znów będziemy tonąć w trawie. A jeszcze dziś można zagrać choćby w golfa hihi.
Wykoszenie całej posesji zajmuje mi trzy dni. Często kończąc koszenie, zaczynam zabawę od nowa.
W ubiegłym roku zięć kupił kosiarkę samojezdną. Cudnie, pomyślałam. Sama jeździ i kosi.
To kolejny chwyt marketingowy :) Jest łatwiej ale co się człowiek nachodzi to się nachodzi.

Jak zawsze dziękuję za miłe odwiedziny i wszystkie komentarze. Witam nowych gości odwiedzających mój dom w lesie. Zapraszam na wirtualny spacer po ogrodzie :)

15 komentarzy:

  1. Ale masz piękny teren ale też ogromny jest gdzie chodzić i się narobić .

    OdpowiedzUsuń
  2. Halinko, jak zwykle cudownie u Ciebie i ta wspaniała przestrzeń. Wiem, wszystko to wymaga dużo i ciężkiej pracy,ale warto. Wszędzie, gdzie nie spojrzeć samo dobro rośnie i to przez Ciebie zasiane, i to co rośnie w naturze. Widać, że cieplej u Ciebie, bo roślinki w warzywniku większe niż u nas. Aż chciało by się to i owo uskubnąć. Dzieciaczki wiedzą, co dobre.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny ten Twój bukowy las...

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy Ty nie jesteś czasami moją siostrą,której nie poznałam? Masz takie same spojrzenie na wiele rzeczy.Czytając Twojego posta miałam wrażenie,że czytam moje mysli i oglądam moje marzenia.
    Te cudne zakatki,ten łan róż,za którymi ja się uganiam kazdego lata,te równiutkie wypielęgnowane zagoniki...I czy się nie mylę?-widziałam chyba czarny bez kwitnący koło tego muru po starej stodole.
    Ja chodzę i chodzę i szukam i szukam,a ty sobie wyjdziesz za stodołę i juz masz.Halinko ,musisz być szczęsliwa w takim otoczeniu.Nawet kosztem ciężkiej pracy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny ogród i taki wypielęgnowany warzywnik. Oj dużo czasu musisz tam spędzać:))) Widać,że masz dobrą ziemię, pięknie wszystko rośnie i zieleń taka soczysta. U mnie wszystko wypłowiałe a ziemię mam strasznie ciężką, wieczna skorupa. Szparagi uwielbiam:))) Pozdrawiam Hania :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie taki ogród najbardziej mi sie podoba, troche swobody i wiejski klimat. Slicznie wygląda ten płotek, rosliny w drewnianej donicy i stare korzenie, i ławka.... Widać ze zawalczyłaś porządnie w ogrodzie, jestem pod wrażeniem ogromu pracy.
    U Ciebie to dopiero prawdziwy warzywnik, nie to co moje 3x3 metry! Wczoraj powiekszyłam go o kolejna grządkę i jeszce nie wiem co otej porze mogę tam wysiać :) Szykuje go tak naprawdę na przuszły rok. marzy mi się troche truskawek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Halinko i u nas nastała pora deszczowa, dzisiaj była burza i lało jak z cebra na 4 zawody.
    A wiesz co, ja młody koperek przykrywam włókniną i w ten sposób ograniczam mszycom dostęp do niego. Natomiast masa mszyc siedzi na drzewach i nic nie da się z nimi zrobić, bo pada.Maż dziękuje i za zainteresowanie i życzenia meczowe - właśnie ogląda mecz z Poznania Chorwacja - Irlandia.
    może uda się coś zebrać siana z drugiego pokosu.
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowna przechadzka po fantastycznym ogrodzie! Uwielbiam takie :-) To jak ogród z dzieciństwa, gdzie można się chować, robić wianki, jeść warzywa prosto z grządki :-)
    Marzą mi sie takie róże, z których płatków można robić konfitury. to tez wspomnienie z dzieciństwa.
    Pozdrawiam bardzo ciepło i dobrego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zatrzymałam sie tak na momemt i... przeczytałam całego bloga, co chwila wołając męża, który własnie ogląda mecz!, aby pokazać mu te cudowne, magiczne miejsca. Mam wrażenie jakbym tam już była, totalnie mnie poniosło. Przepiękne miejsce i chociaż pracy ogrom, to czuję, że kochasz to miejsce całym sercem. Teraz i ja będę częstym gościem u Ciebie .Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Trafiłam tu i bardzo się z tego powodu cieszę. Będę stałym gościem. Masz cudowny ogród i jak dobrze, że nie nad całym panujesz. Przepiękne są takie zakątki z zielenią rosnącą jak chce natura. Pozdrawiam serdecznie całą rodzinkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Absolutnie cudowny spacer po cudownym ogrodzie!
    Zdjecia fantastyczne, mialam wrazenie, ze jestem tam...
    Moc pozdrowien posylam !

    OdpowiedzUsuń
  12. śliczny blog i zdjęcia.

    Kiedy o mnie znów pomyślisz,
    to też proszę wspomnij sobie,
    że dziękuję Ci za wszystko
    i życzliwa jestem Tobie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pięknie tam u ciebie :) widzę że łączy na miłość do natury :) Ciesze się że znalazłam Twój blog!!! Powiedz mi jak dochowujesz tak piękne indyki??

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Halszko, witam serdecznie.
    Bardzo dziękuję za komentarz. Ja także nie stosuję żadnej chemii w swoim ogrodzie.
    Wpadam z zapytaniem. Czy stosowałaś ekologiczny przepis na mszyce ?
    3 l wody
    5 łyżek nafty
    5 łyżek mydła potasowego
    5 łyżek denaturatu.
    To wszystko wymieszać przelać do opryskiwacza.
    I pryskać. Oczywiście mszyce miałam na różach , bobie i burakach...
    Teraz mam spokój.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń